niedziela, 28 lutego 2010

Zapiekanka makaronowa, czyli co ty wiesz o węglowodanach


Kontakt z klasycznym pasta cheese miałam do tej pory tylko raz, w Anglii. W sklepach musiałam dosłownie odwracać wzrok od działu z przeróżnymi wersjami tego dania (mówię o mrożonkach w tekturowych opakowaniach, niezdrowo, uzależniająco pyszne; kto widział, ten zrozumie). Wiedziałam bowiem, ile kalorii ma coś takiego i jednocześnie byłam świadoma, że za bardzo kocham ser i makaron, żeby mieć do tego dania jakiś racjonalny i normalny stosunek. 

No ale tym razem makaron z serem sam przyszedł do mnie, w postaci obiadu z przepisu Nigelli przygotowanego przez Karolę, w którym ja pełniłam tylko rolę asystenta. Jest to coś tak cudownego i grzesznego, że przeskoczyłam ze stanu moralnego węglowodanowego kaca prosto w stan czystej, błogiej, serowej radości. Mogę i mieć marzenia o zdrowym żywieniu i mogę je nawet po części realizować, jednak nic nie jest warte życie bez sera. 
Składniki (dla 3-4 osób)

250g makaronu penne z pełnego ziarna
250g sera żółtego (w oryginale pojawia się cheddar lub red Leicester, Karola użyła ementalera)
250g niesłodzonego mleka skondensowanego
2 jajka
1 łyżeczka gałki muszkatałowej
sól i pieprz



1. Ugotuj makaron. Zetrzyj ser, a następnie dobrze wymieszaj go z mlekiem i jajkami.

2. Połącz ugotowany i odcedzony makaron z masą serową, a następnie dodaj przyprawy do smaku.

3. Przelej masę do żaroodpornego naczynia i piecz w temperaturze 220 stopni przez 10-15 minut.

Wskazówka: Myślę, że ten przepis może być świetną podstawą do innego rodzaju zapiekanek makaronowych - potraktuj wtedy sos serowy jako bazę i dodaj to, co lubisz najbardziej. Szynka lub pieczony kurczak, kukurydza z puszki, oliwki, ogórek konserwowy - to wszystko będzie świetnie się komponować z łagodnym sosem :)

Smacznego!