niedziela, 19 września 2010

Tarta czekoladowa z konfiturą morelową, czyli o słodko-gorzkiej rzeczywistości



Przez ostatnie miesiące nie raz słyszałam od osób znających mnie osobiście, że ten blog pokazuje rzeczywistość w wersji bezwstydnie hedonistycznej i pogodnej. Niektórzy widzą w tym zaletę, gratulując beztroskiego życia, inni uznają, że przy moim trybie życia jest to wizja mocno odrealniona. Oczywiście, jak zwykle, prawda znajduje się pośrodku. 

Czas, który spędzam w kuchni, jest właściwie odrealnioną wersją codzienności. I tak, jest wtedy beztrosko i pogodnie. Chyba, że mówimy o pierwszych podejściach do ciasta na tartę, ale to inna historia. Do kuchni wchodzę z tysiącem różnych emocji. Ale właśnie w gotowaniu tak cudowny jest fakt, że emocje najbardziej negatywne w kuchni po prostu znikają, ponieważ od momentu wyjęcia mąki z szafki zmieniają się moje priorytety. Myślenie o pracy jest po prostu nieefektywne, kiedy podstawowym problemem staje się kwestia doboru odpowiednich proporcji śmietany do nowego  przepisu.

Rzeczywistość często zawodzi, w przeciwieństwie do czekolady. I nie widzę nic złego w tym, że można do niej uciec w gorszej chwili. Wierzę, że jedzenie jest dobre wtedy, kiedy jego przygotowaniu towarzyszą dobre emocje, więc nie pozwalam sobie na myślenie o czymkolwiek negatywnym w kuchni. Parę razy mi się to zdarzyło i serio, to były momenty spektakularnych wpadek kulinarnych. 

Na szczęście przy tej tarcie zasada pozytywnego podejścia w kuchni się sprawdziła. I niezależnie jak ciężki mógł być dzień, jedna rzecz się nie zmienia - gotowanie jest hołdem dla przyjemności. Jeśli kiedyś pomyślę inaczej, to będzie znak, że najwyższa pora dokładnie zbadać, skąd dowożą najlepsze jedzenie pod mój adres.

Składniki (na tartę w płytkiej formie o średnicy około 23cm):

Ciasto:

300g mąki
150g zimnego masła
1 jajko
około 2 łyżki ciepłego mleka
szczypta soli

Nadzienie:

5łyżek konfitury morelowej (lub tak naprawdę jakiejkolwiek ulubionej, która jest lekko kwaskowa)
250g gorzkiej czekolady (lub deserowej)
4 jajka
250ml śmietanki kremówki
30g cukru brązowego

1. Przygotuj ciasto, mieszając wszystkie składniki. Celowo nie polecam słodkiego ciasta - połączenie lekko słonej wersji z bardzo słodkim, kremowym nadzieniem jeszcze lepiej podkreśla smak czekolady i konfitury. Z ciasta uformuj kulę, owiń folią aluminiową i wstaw na co najmniej 30 minut do lodówki.

2. Po wyjęciu ciasta z lodówki wyłóż nim formę na tartę. Już nie raz pisałam o wyższości formowania go bez użycia wałka, bezpośrednio w formie, jednak oczywiście fachowcom używającym normalnej metody powiem tylko tyle - szacun. Celowo przygotowuję więcej ciasta niż może wydać się potrzebne na taką tartę, jednak po prostu lubię kiedy boki są grubsze. Jeżeli jednak wolisz przygotować bardziej rasową tartę na cieńszym cieście, jest jedna prosta zasada dla przygotowania ciasta - mąki musi być dokładnie 2x tyle co masła. Mleko służy do połączenia ciasta, więc użyj go w ilości, która zagwarantuje, że ciasto będzie się formować w zbitą masę.

3. Włóż ciasto na tartę do piekarnika nagrzanego do 220 stopni na 10 minut. Pamiętaj o jego obciążeniu fasolą lub ryżem w trakcie pieczenia - dzięki temu się nie podniesie i zachowa kształt.

4. Kiedy ciasto jest w piekarniku, przygotuj czekoladowy krem - stop czekoladę w kąpieli wodnej. Roztrzep jajka, dodając cukier i śmietankę. Kiedy czekolada się rozpuści, połącz wszystkie składniki.

5. Po wyjęciu ciasta z piekarnika poczekaj 10 minut aż trochę przestygnie. Następnie posmaruj konfiturą i wylej czekoladową masę. 

6. Wstaw tartę ponownie do piekarnika nagrzanego tym razem do 190 stopni i piecz przez 10-15 minut.

Smacznego!


Posted by Picasa