Dość długo szukałam idealnego przepisu na słone półkruche ciasto, które pozwoliłoby mi tworzyć tarty na każdą okazję, z dowolnym nadzieniem, o każdej porze dnia i nocy. Niechęć do pisania magisterki jest tak wielka, że zainspirowała mnie do poświęcenia się całodziennej analizie wszystkich możliwych przepisów na tarty. I o ile rozsądnie byłoby po prostu wykorzystać jeden z nich, dzielnie postanowiłam potraktować to jako misję, i oto jest. Autorska wersja Quiche Lorraine - czyli tarty z jajeczno-serowym nadzieniem, pancettą i oliwkami.
środa, 13 stycznia 2010
wtorek, 5 stycznia 2010
Brownie cytrusowe, czyli poświąteczna akcja ratunkowa
Lekiem na świąteczne obżarstwo jest poświąteczne obżarstwo, podczas którego pozbywamy się wszelkich nadwyżek jedzenia tak szybko, jak to możliwe. Absolutnie nie należy się dołować, ponieważ piekąc/gotując/smażąc robimy sobie przysługę, przyspieszając powrót do punktu 0, w którym możemy z czystym kontem oddać się powracaniu do żywieniowej normalności.
Skoro już wytłumaczyłam mój system działania, pora na złożenie hołdu Brownie. Brownie, jako klasyk klasyków, jest absolutną czekoladową podstawą, jednak w ramach akcji poświątecznej wykorzystałam do niego nieklasyczne składniki. Inaczej mówiąc, resztki. Ale nazwa Brownie z Resztek absolutnie nie pasuje do efektu, jaki osiągnęłyśmy z moją siostrą wczoraj w nocy, kiedy to postanowiłyśmy zamienić planowane mufiny na coś bardziej czekoladowego i grzesznego.
Dodałam ekstrakt cytrynowy z braku ekstraktu waniliowego i w taki sposób uzyskałam zupełnie nowy, obłędny aromat. Czekolada zachowała swoją słodycz, jednak jej smak jest lżejszy. Skórka pomarańczowa dodała też kontrast dla białej czekolady, przez co brownie cytrusowe nie ma w sobie śladu ciężkości, jakiej możnaby się spodziewać po nieznośnej wręcz ilości wykorzystanej czekolady.
sobota, 26 grudnia 2009
Babeczki z mincemeat, czyli brytyjski hicior
Babeczki z mincemeat to drugi tegoroczny przepis, który ma w sobie moje ukochane smaki i aromaty Świąt. Poczułam się mało patriotycznie na myśl o tym, że zarówno panforte jak i babeczki mincemeat nie są klasycznymi polskimi deserami, jednak z drugiej strony, nie istnieje chyba bardziej uniwersalne święto niż Boże Narodzenie. Jeżeli mówimy o potrawach, a zwłaszcza deserach, ich esencja pozostaje ta sama - jest słodko, korzennie, odświętnie i baaardzo grzesznie pod względem kaloryczności. Wszystkie te cechy zachowałam w realizowanych przepisach i to jest moje pole obrony w wypadku zarzutów o brak narodowych odnośników.
Mincemeat to brytyjskie nadzienie z suszonych owoców, brandy i łoju. Ominęłam łój i zamieniłam brandy na rum. Wykorzystałam je do babeczek, jednak już mogę sobie wyobrazić mincemeatowe croissanty, mincemeat w słoiku w roli konfitury, mincmeat wewnątrz trufli czekoladowych... Możnaby stworzyć quiz w rodzaju Pokaż, co robisz ze swoim mincemeat a powiem Ci, kim jesteś.
Mincemeat to brytyjskie nadzienie z suszonych owoców, brandy i łoju. Ominęłam łój i zamieniłam brandy na rum. Wykorzystałam je do babeczek, jednak już mogę sobie wyobrazić mincemeatowe croissanty, mincemeat w słoiku w roli konfitury, mincmeat wewnątrz trufli czekoladowych... Możnaby stworzyć quiz w rodzaju Pokaż, co robisz ze swoim mincemeat a powiem Ci, kim jesteś.
Panforte, czyli z ziemi włoskiej do Polski
Dlatego w tym roku podjęłam próbę skondensowania wszystkich moich faworytów w dosłownie dwóch przepisach. Panforte to pierwszy z nich...
Praktycznie rzecz biorąc, są to bakalie w cieście, a nie ciasto z bakaliami. W tym prostym włoskim przepisie można dokonać dowolnych modyfikacji, wrzucając do miski to, co najbardziej lubimy lub (jak w moim przypadku) to, co najepiej przypomina o Świętach. Zmodyfikowałam więc już zmodyfikowany przepis od Nigelli i uzyskałam skondensowany, chrupiący smak Świąt...
niedziela, 20 grudnia 2009
Ciasto czekoladowa chmurka, czyli Paulinka rulez
Paulinka, która upiekła to ciasto, przekazała mi przepis i pozwoliła go opublikować. Jeszcze raz - dzięki! :*
środa, 9 grudnia 2009
Krem z dyni, czyli bajerancka łatwizna
Nigdy bym nie pomyślała, że mogę klaskać w ręce robiąc zupę. Jednak kiedy macie do dyspozycji nową zabawkę w kuchni i za dużo dyni, takie zachowania mają wówczas uzasadnienie.
Krem z dyni to coś tak absurdalnie prostego, że dość długo zastanawiałam się, czy w ogóle przystoi mi umieszczać na niego przepis. Z drugiej strony, tyle osób zdążyło go już pochwalić, że zasada Proste Rozwiązania Są Najlepsze potwierdziła się kolejny raz i nie należy mieć kompleksów z powodu wykorzystania jedynie wody i dyni na obiad.
czwartek, 3 grudnia 2009
Owsiane kwadraciki, czyli chorobowe antidotum
Kiedy choruję, mam, jak pewnie większość ludzi, mocnego doła. Jasne, że drażni mnie klasyczny zestaw czynników, czyli katar, kaszel, ból gardła i takie tam, jednak do tego dochodzi czynnik, na który nie ma niestety magicznej tabletki. Nie gotuję. Nie mam na to siły, a jednocześnie brak gotowania jeszcze bardziej mnie osłabia. A jako że choruję już całkiem długo, musiałam szybko znaleźć coś, co mnie uratuje. Owsiane batoniko-kwadraciki.
Bardzo zdrowe, więc mogę potraktować wyprawę do kuchni prawie jak spacer po leki. Bardzo proste, więc nie pogłębiają stanu przeziębienowego wykończenia. Bardzo smaczne, więc cudownie pocieszające. Po prostu niezawodne.
Bardzo zdrowe, więc mogę potraktować wyprawę do kuchni prawie jak spacer po leki. Bardzo proste, więc nie pogłębiają stanu przeziębienowego wykończenia. Bardzo smaczne, więc cudownie pocieszające. Po prostu niezawodne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)