Pokazywanie postów oznaczonych etykietą figi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą figi. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 czerwca 2012
Ciastka orzechowe z konfiturą, czyli nowy faworyt Kaliny
Przeglądanie amerykańskich przepisów bywa frustrujące - trudno mi przekonać się do mierzenia proporcji składników w szklankach. Jednak świat należy do odważnych i spróbowałam przekonać się do tej utopijnej wizji pieczenia, w której szklanka po musztardzie pozwala Ci bezstresowo i spontanicznie przygotować coś pysznego. Żadnych cyferek, żadnego resetowania wagi - sielanka w kuchni i więcej czasu na bujanie się w rytm kuchennego Hitu Dnia. Wolę się nie przyznawać, jakie bity rządziły ostatnio, swoją drogą.
I tak owe ciastka powstały przy użyciu szklanki i łyżeczki. I jest to o tyle fenomenalne, że Kalina - przyjaciółka i doświadczona degustatorka, wyraziła swoje uwielbienie właśnie dla tych prostych tworów, które, w moim odczuciu bardziej zrobiły się same niż spod mojej ręki. Ale zawsze ufam przyjaciołom - skoro są pyszne, to bez skrupułów ogłaszam, że te ciastka są nowymi liderami w naszym lokalnym ciasteczkowym rankingu.
niedziela, 27 marca 2011
Pieczone figi z mascarpone, czyli zabawy wieczorową porą
Do niedawna mój kontakt ze świeżymi figami ograniczał się do epizodu, kiedy to mieszkałam pod chorwackim figowcem na kempingu. Wszyscy się nim zachwycali, ale mnie wówczas najbardziej cieszył fakt, że mogę pod tym drzewem trzymać dmuchany materac i leżeć sobie na nim w cieniu. Byłam młoda i głupia, co tu dużo mówić.
Moje ignoranckie zachowanie postanowiłam odkupić odpowiednim uczczeniem sześciu żywych fig, na które przypadkiem trafiłam w sklepie. W garnku stopiłam masło z cukrem, cynamonem i wodą różaną, wyjęłam mascarpone, a figi wylądowały w piekarniku. Kiedy w mieszkaniu poczułam boski kwiatowy zapach przypomniałam sobie, dlaczego tak uwielbiam robić desery wieczorami. Chodzi o rytuał, który można wytworzyć tylko na koniec dnia, kiedy czuję, że nic nie muszę i zasłużyłam na coś tylko dla siebie. Kiedy postanawiam spędzić wieczór w kuchni nie ma już miejsca na wyrzuty sumienia na myśl o niewykonanych telefonach czy nieodbytych spotkaniach. W tym wypadku chodziło o spontaniczne i proste sprawienie sobie przyjemności i to się, jak to zwykle bywa z udziałem czegoś słodkiego, udało. No i odkupiłam te biedne i zapomniane figi z Chorwacji, mam nadzieję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)