Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brownie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brownie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 marca 2013

Brownie nr4 z solonym karmelem, czyli o parach nie do pary


Jako mała córka,  nie rozumiałam mojego Taty w dwóch kluczowych kwestiach: jak można odręcznie rysować całkowicie proste linie na kartce i jak można jeść żółty ser z dżemem. Mimo, że to drugie było zwierzeniem historycznym i nigdy nie widziałam Taty w takiej serowej akcji, dziwiłam się niezmiernie i nie do końca wiedziałam, co z tą wiedzą zrobić. Z jednej strony fuj, z drugiej, to w końcu Tata, który zna się na jedzeniu i w ogóle.

Jako większa córka, zdziwiłam się bardzo pewnego dnia kiedy spojrzałam na mój talerz z konfiturą żurawinową położoną w nieprzyzwoitej ilości na serku camembert. Tata miał rację, wszystko kurcze grało idealnie, a ja poczułam się wówczas jak świadomy degustator, który nie boi się niczego. Wszystko było kwestią czasu i punktu widzenia - do pewnych rzeczy, jak ser z dżemem, musiałam po prostu dojrzeć.

Kolejnym krokiem była sól w karmelu.. Nasze pierwsze spotkanie nastąpiło kompletnie przez pomyłkę podczas polowania na makaroniki. Poprosiłam po francusku przy ladzie "caramel", pan dodał jakieś słowo pytającym tonem, ja ze stresu tylko pokiwałam głową i okazało się, że chodziło o sól. Spróbowałam oczywiście kompletnie nieświadoma. Szok i zdziwienie.  Ale możecie chyba się domyślić, że wrażenia miałam co najmniej pozytywne, skoro kolejna edycja brownie jest już bardziej alternatywna.. Co więcej, mam więcej solonego karmelu w zamrażarce i nie zawaham sie go użyć.

Przepis pochodzi od pani guru - z ogromną nostalgią muszę przyznać, że chyba nauczyła mnie gotować..


sobota, 5 czerwca 2010

Brownie nr3, czyli kiedy słowo light brzmi jak dowcip

 

Zawsze jest okazja do kultywowania obsesji na brownie. Czy to deprecha, czy to finał YCD, pewne rzeczy są niezmienne: obecność dwóch tabliczek czekolady w Komodzie to podstawa, by świat stał się lepszym miejscem. Właśnie, zauważcie, że przy tym przepisie dwukrotnie ograniczyłyśmy ilość czekolady, dlatego pozwalam sobie nazywać to brownie dietetycznym. Do tego ma orzechy, czyli jest zdrowe i dobrze wpływa na koncentrację. 

Wiem, że posiadam już dość długą historię przepisów dietetycznych tylko z nazwy, ale w inny sposób brownie działać nie może. Albo cieszymy się niezmiernie, że je jemy, albo patrzymy na nie pożądliwym wzrokiem i przeliczamy na wrzucone do niego łyżki masła.

A tak poza tym, gdyby ktoś się zastanawiał, to nasz plan zdrowego żywienia poszedł się gonić. Ale oczywiście wracamy do niego dzielnie. Znowu ;)

sobota, 17 kwietnia 2010

Brownie nr2, czyli były sobie 4 tabliczki czekolady


Wiem, że wrzucałam już pomysł na brownie, ale w miarę czekoladowego rozwoju zaczynam się orientować, że z brownie jest jak z portugalskim bacalhau. Istnieje na niego z tysiąc przepisów i ciężko stwierdzić, czy one zasadniczo mogą się różnić między sobą na poziomie przepisu nr 556, jednak taka ilość rozwiązań daje cudowną nadzieję, że następne brownie będzie lepsze od poprzedniego, że może własna zmiana w proporcjach doprowadzi nas do czekoladowego ideału i że może przez to stworzymy wart zanotowania przepis nr 1001..

Z tą lekką manią wielkości na punkcie czekolady przedstawiam więc Brownie nr 2, wersję o lekko twardszej konsystencji, o mocniejszym smaku. Idealne z lodami, ale to chyba nikogo nie zaskakuje..